Archiwum kategorii 'wydarzenia'

22
cze
10

wieść gminna niesie …


Na stronie 58 znów jest o upadku kości – samolotu i manipulacjach związanych z ukrywaniem katastrofy i jej wyjaśnianiem.

zauważyliście pewnie, że natłok informacji z jakim się mierzymy przechodzi nie tylko pojęcie jednostki, ale spokojnie przeskakuje możliwości przetwarzania całej populacji. prawdę powiedziawszy chciałem znowu znaleźć sobie pretekst do ponarzekania sprywatyzowanego, ale dziś sobie odpuszczę. zajrzyjcie sobie na tego bloga. każdy znajdzie coś dla siebie.

po pierwsze można tam zobaczyć ludzi, którzy postawili sobie za cel ostatnich kilkudziesięciu dni ustalenie co tak na prawdę się stało. nie dysponują niczym więcej niż każdy inny przeciętny obywatel – śmietnikiem informacyjnym zwanym potocznie internetem.

natomiast wyciągają wnioski. jednym z tych wniosków jest stwierdzenie, że raport komisji badającej katastrofę to jedna wielka ściema. ktoś poświęcił czas i energię na to żeby się tego dopatrzeć. ja tego nie zauważyłem a przecież czytałem ten sam raport.
zresztą strona jest bogata w materiały różnej maści. padają pytania, które rzeczywiście zbyt długo nie znalazły publicznej odpowiedzi. bo niby dlaczego nie wiadomo o której nieszczęsny samolot wystartował?

oczywiście oprócz, faktów, obserwacji i nieodpowiedzianych pytań jest także morze spekulacji.

i o tym chciałem napisać. wydaje mi się, że mózg kocha uproszczenia. niby zgodne to wszystko z regułą brzytwy Ockhama, ale takie sformatowanie na cel prowadzi czasem do błędnych wniosków. i nagle część wierzących w spisek, widzi w poruszającej się na wietrze gałązce człowieka a inni w laptopie walizkę handlującego szczątkami oficera. łatwiej nam widzieć coś w co wierzymy.
problem w tym, że nie zawsze mamy dość samozaparcia, siły bądź czasu, żeby skonfrontować swoją wiarę choćby z innym punktem widzenia. wiem, że teorii jest morze, ale może warto zajrzeć tutaj, choćby po to, żeby ugruntować się w swoich przekonaniach.

o moim prywatnym sformatowaniu rzeczywistości następnym razem.

24
maj
10

ale cyrk


Leuven jest dość ciekawym miastem. A może po prostu Belgia jest ciekawym krajem? Dwa ostatnie weekendy stały pod znakiem zamkniętego centrum i przedłużonego weekendu. Raz z początkiem w czwartek, a w tym tygodniu kończącym się dzisiaj. Dwa razy się zdziwiłem jadąc tym co wcześniej autobusem. Nagle zero przystanków i zupełnie nierozpoznawalna okolica.
Ile z tego skorzystałem? Pierwszy raz minąłem “tour de Leuven” pędząc na pociąg, drugi raz zobaczyłem w oddali fajerwerki z dworca wracając. No dobrze w tym tygodniu widziałem trochę więcej bo weekend cyrkowy był naprawdę weekendem. Wczoraj w parku było przedstawienie z ogniem w roli głównej. I cóż mogę powiedzieć – nuda. W Poznaniu na rynku co tydzień a może codziennie dzieją się cuda zbliżone. No może nie ma tyle zieleni w około, ale przecież tutaj zieleń mam na co dzień a nie tylko od cyrku do cyrku. A o cyrku mówiąc: znowu balansuje na linie zupełnie nie wiedząc jak to się stało, że się stało.

21
sty
08

Nocna zmiana bluesa – generation gap filled

Niedzielnym wieczorem w Piwnicy odbył się koncert. Blues w wydaniu klasycznym. A ja przecież nie jestem fanem bluesa ani odrobinkę. Jednak poszedłem, było warto. Ale w sumie nie o tym. Najciekawszą rzeczą było to, że rozpiętość życiowo-doświadczeniowa była przeogromna. Od ludzi, którzy mają jeszcze kilka chwil do pełnoletności po innych, którym notorycznie udaje się przekraczać osiemdziesiątkę, nawet na terenie zabudowanym. Wszyscy bawili się tak samo dobrze, a Piotrek jeszcze lepiej :) . Skrzypce rozmawiały z gitarami, a w przerywnikach poznawaliśmy historię harmonijki ustnej. Później wymuszony spacer przez opuszczone miasto. W strugach styczniowego deszczu, piwo, piłkarzyki, fajki, piwo. Chyba zacząłem wirować jak bąk, czas najwyższy coś z tym zrobić. A takie chwile  jak ta niedzielna tylko trochę łagodzą ten niebyt i tylko na chwilę.




Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.