Godzina 12:00 dworzec PKP Poznań. Opcje są dwie. 12:39 TLK składzik markowany logiem IC. Godzina 12:50 osobowy. Różnica w czasach przejazdu 15 minut. Pierwsze zaskoczenie całkiem przyjemne – bilet można kupić w kasie IC. Czyli bez kolejki z dodatkowym czasem na kawę. Później przeżycia sentymentalne. Pociąg spóźniony. Gnał ze Szczecina więc opóźnienie 5 min to nie jest jakiś wielki problem. Ale dla 200 osób czekających na peronie nr 5 zostało kilka miejsc w pięciowagonowym składzie. 1 wagon I klasa + 1 wagon wars. 8 osób w przedziale, 3 godziny w podróży, słuchawki w uszy i do boju
Archiwum kategorii 'poznań'
Podróż sentymentalna
Sposób na rybę
Właśnie przypomniał mi się pomysł na fragmenty tego bloga
miało być o gotowaniu. Dużo tego nie będzie, bo jakimś wybitnym kucharzem nie jestem, however jak się powrzuca jakieś lodówkowe pozostałości do gara a później doda trochę magii może wyjść całkiem niezłe danie.
Dzisiaj “Sposób na rybę“:
- ryba
(w tym przypadku zamrożona panga) - pomidoren (krojone + przecier – który dodaje w tych ciężkich zimowych czasach intensywności smakowi)
- warzywa mrożone (jak kto lubi, ja stawiam na mieszanke włoską – pory, marchewka, seler + bonusowa marchewka)
- papryka – ile kto lubi
- troche cebuli
- mozarella
- bulion wegetariański
- pieprz, sól, bazylia
- kompania pomocowa

rys1. pomidoren – tym razem sos + krojone.

rys2. warzywen – jak widać głównie marchew. aha tym razem ta okrągła – parę groszy droższa od kostki, ale bardziej słodka.
Warzywa na patelnię. W kolejności cebula, papryka mrożonka. Trochę pieprzu i bulionu. Rybę trzeba rozmrozić. Ja testowałem dwa sposoby: wykorzystując energię z rozmrażających się warzyw i mikrwaves. Up to you. Więc warzywa muszą się rozmrozić, później lekko zmiekną (no chyba, że nie
Naczynko żaroodporne. Warstwami paćka + rybka + paćka … (można robić warstwę z sera) no i na samej górze układamy mozarellę.
Chyba tyle. Czekamy, nieprzypalamy i jemy
Palec boży
Historia jest dość zabawna. Pewnie większość z Was słyszała ją już ode mnie osobiście. Ostatnio zastanawiałem się czy ma głębszy sens. Chyba ma. Palec, który wskazuje gdzie można wylądować. Bo droga każdego człowieka, który się zatrzyma prowadzi w dół. A ja się naukowo powoli zaczynam zatrzymywać. Cały czas tracę więcej energii na opowiadanie o organizacji czasu, układaniu sobie pracy, niż robiąc to. Ale do meritum.
Pewnego dnia przechodząc w okolicy moich starych włości spotkałem jednego z moich dawnych sąsiadów. A, że sąsiadów miałem różnych, ten zaliczał się zdecydowanie do grupy różniejszych.
Ja: Dzień dobry.
On(wyskakując z grabą): Cześć młody. Chodzisz jeszcze ?
Ja(lekko oszołomiony):Ale dokąd?
On: No na spotkania anonimowych alkoholików
Ja(*): Hmm… Nie wydaje mi się żebym kiedykolwiek chodził
On (rozbity): To skąd ja cię znam ?
Ja: Byłem Pańskim sąsiadem
On:No ale to chyba dawno było … Masz fajkę?
(*) Z jednej strony ledwo powstrzymujący się od śmiechu, a z drugiej zastanawiający się czy może nie czas się ogolić
Niedzielnym wieczorem w Piwnicy odbył się koncert. Blues w wydaniu klasycznym. A ja przecież nie jestem fanem bluesa ani odrobinkę. Jednak poszedłem, było warto. Ale w sumie nie o tym. Najciekawszą rzeczą było to, że rozpiętość życiowo-doświadczeniowa była przeogromna. Od ludzi, którzy mają jeszcze kilka chwil do pełnoletności po innych, którym notorycznie udaje się przekraczać osiemdziesiątkę, nawet na terenie zabudowanym. Wszyscy bawili się tak samo dobrze, a Piotrek jeszcze lepiej
. Skrzypce rozmawiały z gitarami, a w przerywnikach poznawaliśmy historię harmonijki ustnej. Później wymuszony spacer przez opuszczone miasto. W strugach styczniowego deszczu, piwo, piłkarzyki, fajki, piwo. Chyba zacząłem wirować jak bąk, czas najwyższy coś z tym zrobić. A takie chwile jak ta niedzielna tylko trochę łagodzą ten niebyt i tylko na chwilę.
bo to poznań właśnie
tak zwane śródmieście. wstajesz rano spacerek, z bram wypływają ludzie zbyt wcześnie obudzeni. rozciąganie z biegiem na orientacje – tradycyjny poznański chodnik, tu kupa, tam kupa, czasem jakieś większe skupisko. ci którzy mają szczęście spróbowali swoich sił w nożnym malarstwie chodnikowym. zazwyczaj tak bywało tylko wczesną wiosną gdy lody puszczały. no ale przecież klimat nam się zminia. później skrzyżowanie z przybladłą przydługą zebrą. ogólnie przyjęte normy nie obowiązują. prawo ograniczonego zaufania rozciągnięte do granic możliwości. powrót inna trasą bo może lepsza, najfajniejsza. półwiejska. pielgrzymki jak w częstochowie, tak samo krzykliwe, ustąp miejsca spieszącym się do sklepu, nazbieraj ulotek pełną torbę, kup kartkę, na dziecko, na wino. centrum zgrzane szczególnie jak się zakupowa brać zleci, kiczowate straganiki, niedokońca zadbane parki. tramwajarze, kto zajmie pierwsze miejsce w konkursie na miłego inaczej ? rywalizacja zacięta.
święta od półmiesiąca, świecą dzwonią, zapraszają czasem i nawet jest to miłe i pomocne. idę po szalik. dlaczego Pan nie weźmie jeszczę rękawiczek albo czapki? Bo nie. To idź się Pan utop.
dlaczego ? bo się przeziębiłem
dobry żart o poranku
…
“Wojciechowski: – Poznań był zawsze miastem zielonym, i takim powinien pozostać.”
…
za gazetą http://miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,4690637.html. no ale raczej nie tu gdzie mieszkam
Kierunek miasto
W kończącym się właśnie tygodniu dwa razy wybrałem się “na miasto”. Ostatnio w środę na mecz
Polska-Belgia. dziwnie pusto było w barze, pewnie dlatego, że mecz został przełożony na sobotę
. Wcześniej też gdzieś tam “na mieście” się stołowałem. Dlaczego w ogóle o tym zacząłem ? W moim skromnym mniemaniu powoli ta część świata chyli się ku zimie, co mnie bardzo cieszy. Zimą obieram kierunek, który chciałbym obrać już dziś. Frankfurt. I w cale nie dlatego, że to piękne miasto. Jadę tam gdzie jest moje szczęście.
W moim mniemaniu zaczęła się zima, a ludzie po Poznaniu biegają w krótkich rękawach. Cały rynek przemierzają grupki wakacjujących się ludzi, gdy mi zęby brzęczą z zimna. I zastanawiam się czy stałem się aż tak ciepłą kluchą, czy młodsze pokolenie ma gorzej rozwinięty układ nerwowy
wojna na obrazy
kto ma rację kto ma rację ?
ostatnio rozpetała się mała wojna w wielkiej Polsce. w ruch poszły ciężkie argumenty i zakurzone tomiki myśli i obrazów.
no właśnie czy 1 obraz to ponad 1000 słów? i czy w każdym przypadku ?
w każdym bądź razie przegrałem walkowerem. czekam na czas i reedycję
smietnik
w ramach odsmiecania pamieci:
“there are 10 types of people, these who know hex system and those who don’t”
w ramach przezyc kinowych: tylko “moda na sukces” jest bardziej przewidywalna od nowego bourne’a
No i po wakacjach
Chmury coraz zimniejsze wisza nam nad glowami. Liscie lezac coraz wiekszymi kupami pod schrowanymi drzewami poznanskich ulic, na ktorych kazdego dnia coraz chlodniej. Nawet sie nie zorientowalem kiedy i w jaki sposob przelecialy te dwa dla innych trzy miesiace. Musze jednak przywyknac do nowego trybu zycia i odzwyczaic sie z skojarzenia +20 w cieniu z 3miesiecznym wylegiwaniem. Lapie chwile, jak na razie zdawkowo. 4 dni w gorach samotnie na szlaku, grupowo w schoronisku. Piekne ? nie wiem, nie mam zdania. pierwsza taka podroz od 25lat. dala odprezenie i uwonienie, ale czy nie byloby tak samo z kazdym innym oddaleniem sie od pozniania na ponad 100km ? nie ma sensu chyba tego rozsadzac.
zreszta czasu ostatnio i tak mam niewiele. chociaz to tylko kwestia odpowiedniej organizacji.
coraz bardziej myslami odbiegam do mojego portu na najblizsze 365 dni, choc byc moze w rezultacie i na dluzej. kto by pomyslal ze jeszcze kiedykolwiek bede uczyl sie niemieckiego przez nikogo do tego nie zachecany. ale to jest wlasnie kwestia wykorzystywania okazji. i wiedzialem ze zrobie wszystko zeby ja wykorzystac nawet wtedy gdy nie byla nawet jeszcze wykrystalizowana.
zrobilem rachunek sumienia, zreszta w czesci powiazanej z tym blogiem bardzo pomogliscie mi Wy. okazuje sie ze ktos to czyta, ba ze nawet czeka na nowe odcinki. postanowienia sa nastepujace, NIE dla polityki chyba ze beda jakies niecodzienne nalecialosci, NIE dla polskich znakow… bo NIE
moze wiecej o tym co sie dzieje, moze wiecej foto, moze mnie to zmotywuje do odkurzenia sprzetu ktory tylko na razie marnuje sie w moich rekach. inne postulaty ? na razie brak. no i relacje albo beda bierzace albo nie bedzie ich wcale. nie ma co odgrzewac wspomnien bo tylko na przewodach nerwowych mienia sie slabym blaskiem.
z przypomnien moze tylko jedno. kiedys, nawet kilkakrotnie pisalem o Ani. niestety caly czas sytuacja jest bez zmian, caly czas trwa wiec nieustajacy apel. tez nie lubic sytuacji, w ktorych nie macie wplywu na otaczajaca was rzeczywistosc ? – ja bardzo.
ps. byc moze niedlugo i tak dowiem sie ze zgodnie z ustawa blogowac juz mi sie nie oplaca … wiec prawdopodobnie do szybkiego … albo wcale
