Wspomnienia zabrałem ze sobą. Tak jakby Polska żyła w innym kanale czasowym. Chwila moment.
Już wiele razy zauważałem, nie ma czegoś takiego jak ograniczenia przestrzenne. Belgia, 5 rano pobudka, samolot, pociąg, Polska, Polska, Polska, autobus, samolot, Belgia. Kontekst mi się zmienił. Ale nie zauważyłem tych 2000km.
Dzięki, że byliście (dzięki, że jesteście). Na dworcu, w parku, w samochodzie, w bloku, na weselu, przed blokiem, w pociągu, w autobusie, na pradze, na balkonie.
Myślę, że publicznie nie ma sensu nic więcej w tym kontekście dodawać, może poza tym, że dopiero będąc zobaczyłem jak mi tego bycia było potrzeba.
Z opowieści szytych i wykonanych na prędce. Jeżeli w necie ukażą się moje półnagie fotki, to jest to fotomontaż. Dotyczy to przede wszystkim fotek podziemnych i przykościelnych
. W kontekście organizacyjnym cały ten wyjazd to była wielka improwizacja. Mam nową koszulę, nie mam dokumentów
.
Ostatnimi czasy sporo się przemieszczam. W czasie, w przestrzeni. Każda ma jakiś cel, z każdą plecak jest bardziej bogaty, aczkolwiek niekoniecznie lepiej zorganizowany.