Archiwum kategorii 'foto'

17
lip
10

Projekt spacer

Przebiłem oponę. Kolejny raz. W niedzielę. Dowiedziałem się o tym tradycyjnie wychodząc z pracy. Tym razem problem był trochę większy bo czułem w kościach, że w tygodniu nie uda mi się tej kwestii załatwić. Przyzwyczaiłem się, że droga z/do pracy zabiera mi 10 minut, życia w każdym kierunku. Przez najbliższy tydzień miało być inaczej. Co więcej bez muzyki na uszach miałem się nudzić 40 minut. Rzeczywistość była jednak trochę inna. Po pierwsze, muzykę zapewniłem sobie sam. Nawet za bardzo nie zwracałem uwagi reszty świata, jak kretyn pogwizdując pod nosem. Po drugie pomimo iż wydawało mi się, że znam większość zakamarków “mojego” miasta, spacer odsłonił kilka do tej pory zakrytych przede mną obrazków.
Postanowiłem zawiesić aparat na szyi i zapisać tych kilka chwil. Odkryłem więc kapliczkę, wybudowaną chyba jeszcze w średniowieczu a schowaną tuż przy murze starej części kampusu, fantazję ludzką przy oznaczaniu swoich domków oraz dumę narodową schowaną za szybą.

Pewnie jeszcze nie jeden raz miasto pozwoli mi się mocno zdziwić. Zresztą, nie to jedno. Czas ruszyć w świat :)

26
cze
10

okiem telefonu

czasem brakuje mi aparatu by uchwycić chwilę. a chwilę mają tendencję do pojawiania się wtedy kiedy ich się nie spodziewam. chociaż prawdę mówiąc powinienem się spodziewać bo pojawiają się w każdy weekend. Leuven miastem zamkniętego centrum w weekend. wyobrażacie sobie weekend bez samochodu w Poznaniu, Warszawie, Ustrzykach Górnych ;) ?

3 ostatnie weekendy, zapraszam do sekcji no comment








15
mar
08

Caffe Roso

Dzisiaj wpis zza okna. Siadłem sobie nieopodal starej opery i zapisałem myśli przelatujące przez głowę (tak, długopisem ;) ).
Oto one:
Siedzę sobie przy starej operze vis a vis ludzkiego parkingu. Miasto pełne jest ludzi, którym tak samo jak mi pogoda nie pozwoliła siedzieć w domu. Właśnie jakiś Japończyk z doczepionym Tamronem próbuje trzecie ujęcie swojego kolegi.
Sobota pełna jest ludzi rozmaitych barw i rozmiarów. Fontanny strzelają już w górę, słońce coraz milej się uśmiecha. Ja chyba powoli się aklimatyzuję – przynajmniej dzisiaj. Jeśli nie muszę nic załatwić to nierozumienie niemieckiego jest nawet przyjemne. Pobudza chęć do poznawania.
Szukam też analogii. Nawet nie trzeba się bardzo starać. Bułgarskie rodziny obwieszone złotem i wysmarowane żelem włóczą się po centrach handlowych. Rynek tętni życiem głównie z eksportu, etc.
Więcej tylko samolotów, dzieci na rowerach, języków i strzelistych budynków.
Jestem zafascynowany budynkiem na mojej trasie uczelnia – akademik. Okolice stacji metra na Leipziger Strasse. Przy dwóch zejściach dwa owocowe obozy. Z każdym wydłużającym się dniem coraz głośniejsze wojny: “Papaja cwaj ojroo.”
Trochę chaotycznie, prawda?! To wszystko przez zbyt długie przebywanie na słońcu.
Ps. Dodałem fotek, tam gdzie zwykle :)
09
mar
08

frankfurt na zawianym łączu

no nic :) aby mieć internet w akademcu na razie trzeba mieć otwarte okno na świat. okazało się, że sieć, którą wcześniej łapałem nie pochodzi z lotniska (FLUG – nazwa punktu dostępu) tylko z centrum sportu, które mam pod nosem. po zainstalowaniu klienta VPN i ustawieniu laptopa na parapecie działa :D . nie będę się rozpisywał bo pozycja do tego nie zachęca powiem tylko, że dzisiaj obstrykałem mały fragment miasta. do odkrycia tutaj

śmieszna sprawa. polskiego żarcia jest niewiele mniej niż tureckiego. dzisiaj odkryłem dwa sklepy z polska zaje.. żywnością. spoko … okaże się




Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.