24
cze
10

Napiwek w supermarkecie

Znowu shorts z wypadu do brukselskiego muzeum muzyki oddaje pola innym tematom. Ale któregoś dnia może mi się uda ;)
W supermarkecie jestem codziennie. Taki mini-rytuał żeby przepracowane mięśnie napędzające rower odpoczęły w połowie drogi. Z drugiej strony przestrzeń zakupowa w moim plecaku jest ograniczona, więc starcza miejsca akurat na jeden dzień. Dziś los mnie pokarał za złamanie postanowienia poprawy – a co najmniej chciał mnie pokarać.

Żeby kupić fajki w supermarkecie trzeba wiedzieć jak. Generalnie całość polega na pobraniu kuponu w jednym miejscu, zapłaceniu przy kasie i ostatecznie wyciągnięciu fajek z jeszcze innego kontenera. Proste i bezbolesne dopiero za którymś razem ;)

Dzisiaj do procesu doszły zawirowania w postaci pani na kasie. Okazało się, że wiedziony instynktem przyjechałem głównie po fajki, reszta produktów równie nie zdrowa zajmowała niewielki fragment taśmociągu. Towary przejechały, poprosiłem o bonusową wypłatę na kasie, spakowałem plecak. Rozpakowałem plecak i zacząłem szukać tego miniświstka “Sezamie-otwórz-się” z napisem M. Light.
Nie ma, no nie ma. Na szczęście mózg miałem dziś nie do końca wyprany więc sprawdziłem rachunek z kasy. Jest kurde, jest M. Light. To gdzie ten świstek? Zapytałem pani K. Pani K. wyciągnęła świstek spod lady.

Bez słowa.


1 Odpowiedź do “Napiwek w supermarkecie”


  1. Czerwiec 25, 2010 o 10:05 pm

    jestesmy dzis monotematyczni.
    wcale sie nie dziwie tej pani.. ciekawe ile w begii zarabia kasjerka..


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.