Historia jest dość zabawna. Pewnie większość z Was słyszała ją już ode mnie osobiście. Ostatnio zastanawiałem się czy ma głębszy sens. Chyba ma. Palec, który wskazuje gdzie można wylądować. Bo droga każdego człowieka, który się zatrzyma prowadzi w dół. A ja się naukowo powoli zaczynam zatrzymywać. Cały czas tracę więcej energii na opowiadanie o organizacji czasu, układaniu sobie pracy, niż robiąc to. Ale do meritum.
Pewnego dnia przechodząc w okolicy moich starych włości spotkałem jednego z moich dawnych sąsiadów. A, że sąsiadów miałem różnych, ten zaliczał się zdecydowanie do grupy różniejszych.
Ja: Dzień dobry.
On(wyskakując z grabą): Cześć młody. Chodzisz jeszcze ?
Ja(lekko oszołomiony):Ale dokąd?
On: No na spotkania anonimowych alkoholików
Ja(*): Hmm… Nie wydaje mi się żebym kiedykolwiek chodził
On (rozbity): To skąd ja cię znam ?
Ja: Byłem Pańskim sąsiadem
On:No ale to chyba dawno było … Masz fajkę?
(*) Z jednej strony ledwo powstrzymujący się od śmiechu, a z drugiej zastanawiający się czy może nie czas się ogolić

0 Odpowiedzi do “Palec boży”
Napisz odpowiedź