tak zwane śródmieście. wstajesz rano spacerek, z bram wypływają ludzie zbyt wcześnie obudzeni. rozciąganie z biegiem na orientacje - tradycyjny poznański chodnik, tu kupa, tam kupa, czasem jakieś większe skupisko. ci którzy mają szczęście spróbowali swoich sił w nożnym malarstwie chodnikowym. zazwyczaj tak bywało tylko wczesną wiosną gdy lody puszczały. no ale przecież klimat nam się zminia. później skrzyżowanie z przybladłą przydługą zebrą. ogólnie przyjęte normy nie obowiązują. prawo ograniczonego zaufania rozciągnięte do granic możliwości. powrót inna trasą bo może lepsza, najfajniejsza. półwiejska. pielgrzymki jak w częstochowie, tak samo krzykliwe, ustąp miejsca spieszącym się do sklepu, nazbieraj ulotek pełną torbę, kup kartkę, na dziecko, na wino. centrum zgrzane szczególnie jak się zakupowa brać zleci, kiczowate straganiki, niedokońca zadbane parki. tramwajarze, kto zajmie pierwsze miejsce w konkursie na miłego inaczej ? rywalizacja zacięta.
święta od półmiesiąca, świecą dzwonią, zapraszają czasem i nawet jest to miłe i pomocne. idę po szalik. dlaczego Pan nie weźmie jeszczę rękawiczek albo czapki? Bo nie. To idź się Pan utop.
dlaczego ? bo się przeziębiłem ![]()
